Świat, Polska,
Monaco
strona główna · działy · tagi · o autorze · szukaj · niepodległy.pl  
 

Świat2020.10.26 16:38

Dlaczego Rosja nie kwapi się z pomocą dla Armenii. Część 2.

 
 
Żegnaj,  Karabach - Paszynian zabiera Armenię na Zachód.
 

Żegnaj, Karabach - Paszynian zabiera Armenię na Zachód. 

↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔

 

   Potwierdza się fakt, że kilka tygodni temu wydawało się to domysłem. A jednak, Nikol Paszynian potrzebował tej wojny, ze swoją rusofobiczną retoryką i polityką zaprosił Baku na wojnę, aby kosztem kapitulacji Karabachu pędzić tam, ku "wolności, gdzie teraz Ukraina i Gruzja kwitną". Plan kończy się „bezpiecznie”: wróg jest już 30 kilometrów od korytarza Lachin łączącego Górski Karabach (Artsakh) z Armenią. Nieprzyzwoite jest mówić „a nie mówiłem”, kiedy wszystko jest już oczywiste.

  Jeśli nie jest to dla kogoś oczywiste, otwórz stronę internetową „Armenpress” - państwowej agencji informacyjnej Armenii, zamkniętej spółki akcyjnej, która jest w całości własnością Republiki Armenii.

 W niedzielny poranek, kilka godzin po wejściu w życie kolejnego humanitarnego porozumienia o rozejmie, osiągniętego za pośrednictwem Moskwy, na stronie agencji nie znajdziecie ani jednej ..., tak, jeszcze raz: ani jednej (!) Wiadomości o działaniach Rosji w kwestii rozwiązania konfliktu.

 Może dlatego, że do godziny 7 rano umowa została już rażąco naruszona ? Nie. Proszę bardzo: „Prezydent Francji z zadowoleniem przyjmuje humanitarne porozumienie o zawieszeniu broni”.

 A oto i inni przyjaciele pomagający Armenii: „Kandydat na prezydenta Biden obiecał zapobiec ingerencji Turcji i najemników w konflikt w Nagorno Karabachu ”, „W Pensylwanii Sanchez przedstawi rezolucję potępiającą atak na Artsakh (Górski Karabach) i udział Turcji”, „UE chce doprowadzić do zawieszenia broni w strefa konfliktu karabaskiego: Macron ”, a „ niemiecki Maas powiedział nie chcąco, że tylko wspólnie z Federacją Rosyjską możliwe jest rozwiązanie konfliktów w Syrii i Górskim Karabachu ”. (Benjamin Sanchez jest członkiem Państwowej Izby Reprezentantów Pensylwanii, razem z Joe Bidenem, Emmanuelem Macronem i niemieckim ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem znają się nawzajem; Maas jest ogólnie kochany na Zachodzie "daje Rosji szansę" pomocy Unii Europejskiej w ocaleniu Karabachu.

 A, grecki minister spraw zagranicznych stwierdził również, że polityka ekspansjonistyczna Turcji jest nie do przyjęcia, a włoski wiolonczelista „życzył pokoju Armenii i Artsakhowi”. Wystarczy przerzucić taśmę, gdzieś pomiędzy uznaniem niepodległości Artsakh przez francuskie miasto Lemon a włoskie miasto Mediolan, znajdziecie wiadomość z poprzedniego dnia: „Siergiej Ławrow rozmawiał telefonicznie z ministrami spraw zagranicznych Armenii i Azerbejdżanu”: „Omówiono sytuację w strefie konfliktu w Górskim Karabachu”. Niech zgadnę. Czy miało to coś wspólnego z nowym porozumieniem humanitarnym o rozejmie ?!

 Jeśli to wszystko nie jest idiotyzmem klinicznym, to po pierwsze jest to szum informacyjny zagłuszający kapitulację Karabachu, a po drugie chęć powstrzymania obywateli przed wyrobieniem opinii o jakiejkolwiek istotnej roli Rosji w dążeniach do zakończenia wojny. Nie mówiąc już o wywrotowym wniosku, że siły zbrojne Azerbejdżanu nie uderzyły jeszcze w Erewan tylko dzięki Rosji. Nie, nie, tego samego dnia ormiańskie MSZ zwróciło uwagę na szczególną rolę jednego ze współprzewodniczących Mińskiej Grupy OBWE:

 „Ministerstwo Spraw Zagranicznych Armenii wysoko ceni wysiłki współprzewodniczących Grupy Mińskiej OBWE i bezpośredni udział prezydenta Francji w osiągnięciu porozumienia w sprawie humanitarnego zawieszenia broni 17 października”.

Sekretarz prasowy ormiańskiego MSZ nie potrafił jednoznacznie wyjaśnić, na czym polega „bezpośredni udział” Emmanuela Macrona. Wydaje się, że podstawą porozumienia z 17 października jest porozumienie z 10 października, które z kolei opiera się na wspólnym oświadczeniu współprzewodniczących, w tym Macrona, z 5 października. Voila. 

Natomiast gdzie są, jasne i twarde wypowiedzi Siergieja Ławrowa, Siergieja Naryszkina i Władimira Putina o niedopuszczalności sprowadzania i przebywania międzynarodowych terrorystów na terytorium sąsiedniego państwa - Azerbejdżanu ? Gdzie są słowa Siergieja Szojgu, że konieczne jest rozwiązanie problemów tureckiego wojskowego lotnictwa transportowego przy przewozie ładunków superciężkich nad terytorium Gruzji, cel Azerbejdżan ? Ćwiczenia Flotylli na morzu Kaspijskim z żywym ogniem prawie na skraju wód terytorialnych Azerbejdżanu? Nie, nie ma tych informacji !. Wszystko to nie jest interesujące dla armeńskich mediów.

 Podaj przynajmniej jeden powód, który uniemożliwiłby Ilhamowi Alijewowi powiedzenie w rozmowie telefonicznej:

 „Vladimir Vladimirovich, tak, mamy szczególne stosunki z Turcją. Co jeszcze mogliśmy zrobić przez te 30 lat? Ale wierz mi, wcale nie szukamy „starszego brata”, jesteśmy samowystarczalnym państwem neutralnym. Czy daliśmy jakiś powód, by podejrzewać, że jesteśmy gotowi podzielić choćby kroplę naszej suwerenności na korzyść NATO lub Unii Europejskiej ? Rosyjskie media piszą o „islamistycznych najemnikach” bo taka jest prawda i jednocześnie wskazują temat „chrześcijańskiego braterstwa”. Czy ci na Zachodzie, którzy walczą z Rosją, stosując sankcje i umieszczając pociski bliżej rosyjskich granic, nie są chrześcijanami ? 

  Aliyev jest nieszczery, mówiąc o tysiącach Ormian mieszkających w Azerbejdżanie. W rodzinach mieszanych są tylko starsze żony - Ormianki. Ale taki „międzynarodowy” to rzadkość (w islamie wyjazd dziewczynki do chrześcijańskiej rodziny nie jest mile widziany). Alijew kłamie, oferując Ormianom z Górskiego Karabachu „spokojne życie w przyjaznej rodzinie narodów Azerbejdżanu”. Na „wyzwolonym” terytorium nie pozostanie ani jeden Ormianin. A w 2021 roku zostanie to szybko przez społeczność międzynarodową zapomniane. Ale według obecnego scenariusza jest wszystko na plus: bo gdzieś w 2120 roku Ormianie o ile jeszcze jacyś będą to zapewne będą się cieszyć, że rada jakiegoś argentyńskiego miasta Huny uzna ludobójstwo Ormian w Karabachu które zostało dokonane w 2020 roku.

 Jednak pytania pozostają bez odpowiedzi. Bo ardziej słuszne byłoby stwierdzenie, że w Erewaniu powinni byli rozważyć argumenty Alijewa, a we wrogiej propagandzie władz Armenii wymierzonej w Rosję skupić się na liczeniu się z konsekwencjami. Tak się nie stało. Ormiański przywódca nie dał najmniejszego powodu by mieć nadzieję, że on rozumie interesy Rosji. Wręcz przeciwnie, wezwał Rosję do pogodzenia się z sytuacją. Po prostu nie da się zasymulować sceny z pytaniami Paszyniana do Putina, teraz gdy jest za późno on przyznaje się do całkowitej bezradności. Tak jak by on nie brał pod uwagę ważną kwestie „wielowiekowych więzi” i „chrześcijańskiej solidarności”. 

  Można również przypomnieć wywiad Paszyniana udzielony gazecie Liberation 17 października, w którym „oczekiwano” ze strony Rosji „bardziej aktywnych i konkretnych kroków w celu powstrzymania ofensywnych działań Azerbejdżanu i Turcji”. Oczywiście Rosja ma prawo działać „aktywnie i konkretnie” tylko pod nadzorem Stanów Zjednoczonych i Francji, które „muszą w tym wykorzystać Moskwę”. 

  Teraz mówi o tym - postać, która w czerwcu 2016 roku (po kwietniowej „wojnie czterodniowej”!) Głosowała przeciwko utworzeniu wspólnej rosyjsko-armeńskiej obrony powietrznej. Paszynian: „Armenia powinna opracować własny system obrony powietrznej. Dlaczego mielibyśmy przekazywać nasze systemy obrony powietrznej pod dowództwo Rosji? ” (Kilka dni temu w Erewaniu znany rosyjski ekspert przypomniał tę godną pożałowania decyzję swoim ormiańskim kolegom, podkreślając, że gdyby przez lata budowano zjednoczony rosyjsko-ormiański system obrony powietrznej, przejąłby on kontrolę nie tylko nad niebem Armenii, ale także może zneutralizować wrogie cele nad Karabachem).

  Porozumienie w końcu niby zostało zawarte, ale na papierze bo jednoczesa kontynuacja działań ze strony Armenii z rozwijającą się współpracą między Armenią i NATO, z oczywistych względów nie mogło to porozumienie być skuteczne „w terenie”. Wraz z dojściem do władzy tej antyrosyjskiej postaci, działania „czynne i konkretne” zostały ograniczone. Ciekawe, czy Azerbejdżan odważyłby się zaatakować system obrony powietrznej S-300 i stację radarową na terytorium Armenii, gdyby znajdowały się pod dowództwem Rosji? Takiej awantury z Rosją żaden kraj łącznie z USA nie odważy się sprowokować. A czy w sytuacji gdy Rosja sprawuje dowódzctwo nad swoją instalacją to nowocześniejsze S-400 nie zastąpiłyby przestarzałego już S-300 ? 

  A teraz Paszynian wydaje się, że ma już gotowy plan dla wszystkich trzech: dla Rosji, która według niego musi ratować i działać, oraz dla Stanów Zjednoczonych i Francji, które gdy Rosja zaprowadzi tam porządek to przejmą Armenię w swoje posiadanie. Plan zakłada przyjęcie zasady „secesji w imię zbawienia”, która stanie się „współczesnym przejawem” zasady samostanowienia narodów, takich jak Ukraina, Gruzja czy karłowate kraiki bałtyckie. A jeśli zaistnieje ryzyko dyskryminacji, masowego naruszania praw człowieka lub ludobójstwa to Zachód ogarnie wówczas głuchota i ślepota tak jak to jest w przypadku Ukrainy i bałtyckich karłowatych republiczek. Nawiasem mówiąc, wspaniała zasada. "W pełni zgodne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka z 1948 r. I Deklaracją Niepodległości Stanów Zjednoczonych". 

  Nic dziwnego, że Alijew zareagował na Paszyniana z domieszką czarnego humoru: „Paszynian powinien myśleć o ratowaniu nie Karabachu, ale samej Armenii”. Co więc powstrzyma Azerbajdzan Alijewa przed złamaniem drugiego, trzeciego, czwartego (jak długo potrwa Karabach) porozumienia o zawieszeniu broni? 

  Ale nie ! Jest jedno pytanie Paszyniana do Putina ! "Władimirze Władimirowiczu, czy chcesz pokonania Armenii i wzmocnienia Turcji na Kaukazie Południowym?" 

 A Putin powinien zadać mu pytanie a ty ?. ... bo odpowiedź jest oczywista: 

  Jeśli tak, no to powiedz to wprost Paszynianin, że kapitulacja Karabachu jest twoją Paszynian ceną za wyzwolenie Armenii z „imperialnej” Rosji.

Albo parafrazując Pol Pota, który w ciągu trzech lat zmniejszył populację 7 milionów Kampuczi o 2 miliony 746 tysięcy ludzi i dodał, że aby zbudować świetlaną przyszłość kraj potrzebuje „miliona lojalnych ludzi”. Na przykład: „Niech milion Ormian pozostanie w Armenii, ale będą żyć w szczęśliwej integracji europejskiej”.

 Jeśli nie, to natychmiast napisz do prezydenta Armenii oświadczenie o rezygnacji twojego rządu. W Armenii powstanie wówczas rząd jedności narodowej, przyjmuje się deklarację konstytucyjną dotyczącą głównych celów kraju: odsunięcia prozachodnich urzędników i struktur od władzy, które doprowadziły kraj do katastrofy. Wejście Armenii do Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, umowa bezterminowa o rosyjskiej bazie wojskowej, uznanie języka rosyjskiego za język komunikacji międzyetnicznej, rewizja całego paradygmatu kształtowania polityki zewnętrznej, wewnętrznej, informacyjnej i edukacyjnej. To i tylko to zatrzyma wojska wroga i skłoni go do wyrażenia zgody na rozmieszczenie rosyjskich sił pokojowych (lub OUBZ) w Karabachu. W Baku nie ma samobójców, oni rozumieją potęgę militarną Rosji.

  Rosja nie będzie walczyć z Azerbejdżanem. Azerbejdżan nie opuści terytoriów, które już zajął . Ale dziś są jeszcze szanse na zachowanie tego co pozostało, w którym znajduje się dusza Armenii: na wschodzie klasztor Amaras, założony przez Grzegorza Oświeciciela, na północy zespół klasztorów Dadivank i Gandzasar, na wschodzie klasztor i średniowieczny uniwersytet Tatev. Ważny dla Armenii. 

  Ormianie będą musieli zrezygnować ze zbiornika Sarsang, który ma ogromne znaczenie dla nizinnego Karabachu, oraz z elektrowni wodnej, która dostarcza w Nagorno Karabachu około połowy energii elektrycznej. Straty te podlegają rekompensacie. Oprócz północnego szlaku łączącego Karabach z Armenią będzie trudno poprowadzić go na południowy zachód od zbiornika. Być może Baku uzna za rozsądną wymianę takiego trójkąta karabaskiego na regiony Meghri i Berd (nomenklatura administracyjna ZSRR).

 Niemniej jednak chciałbym ostrzec zaangażowane strony. W rozpaczliwej sytuacji Kreml zapewne zainterweniuje. Ale nie dla Paszyniana, tylko dlatego, że ustępstwo mogłoby źle wpłynąć na nastroje... . Rosja możesz to zrobić. Na przykład wprowadzi kontyngent do Karabachu i zahamuje zapędy Baku.

 W każdym razie dla Paszyniana nadszedł czas, aby pomyślał o tym, że po tym, co zrobił w ostatnich latach i tutaj nie będzie mile widziany w Rosji, no może w Kalifornii czy w Paryżu, ale czy to będzie dla niego najbezpieczniejszym miejscem ?. Po całkowitej jego porażce na wszystkich frontach i utracie sporej części rdzennych ziem Ormian.

 Być może Kreml był w stanie w jakiś sposób narysować czerwoną linię dla Baku. Ale tą anyrosyjską grę w szachy rozpoczą on Paszynian na pasku Sorosa i Zachodnich doradców i przegrał a teraz gdy na południe w strefie konfliktu,  wojska azerbejdżańskie są już 25 kilometrów od granicy z Armenią. To w tym przypadku niestety sama Armenia będzie musiała za swoje błędy słono zapłacić. Rosja wyciągnęła  lekcje z historii. Tak wyzwoliła niegdyś różne kraje i w zamian tacy jak Kaczyński, Duda, Paszynianin i im podobni spluwają po dzień dzisiejszy na groby milionów Rosjan poległych w walce o pokój i wyzwolenie innych natodów. Dlatego też dla Rosji jest obecnie spokojniej poczekać na efekty posmakowania przez te narody tej "wolności" i "suwerenności"wolności w dewiacji i wyzysku, ograniczenia praw dla mniejszości w stylu Zachodniej hegemonii, gdzie w krajach "wyzwolonych ", "demokratycznych" rządzący są tylko marionetkami pociąganymi za sznurki przez kuratorów z za oceanu i z Brukselii. 

 ↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔

 Świat w oczach się zmienia,  tylko zawsze kosztem krwi ludzkiej z powodu ambicji chorych despotów.

 

 

 
101 odsłon  średnio 5 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: swiat, Karabach, wojna, Armenia, Azerbajdzan.
Re: Dlaczego Rosja nie kwapi się z pomocą dla Armenii. Część 2.   
Ikulalibal, 2020.10.26 o 18:16
Ormianie bardzo mnie rozczarowali.Niby tyle się mówi o ich inteligencji a dali się wprowadzić w ten sam kanał co prymitywne chochły czy inne przybałtyckie okazy.Trudno.Widać trzeba się pożegnać z wizerunkiem Ormianina jako hiper inteligentnego arcymistrza szachowego.
Rosja prowadzi bardzo rozsądną polityką zdrowego "egoizmu".Mam nadzieję że bezpowrotnie skończyły się czasy kiedy własnym kosztem,,a to w imię prawosławia,to znów słowiańskiego braterstwa czy innej mrzonki, wspomagała jakiś nieudaczników.

+sun9-30.userapi.com
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Dlaczego Rosja nie kwapi się z pomocą dla Armenii. Część 2. 
Anna PK., 2020.10.26 o 18:39
A z jakiego powodu ma się "kwapić"?

1. Nagorny Karabach historycznie był rosyjski, a potem został przekazany Azarbejdżanowi. To nie jest Armenia, mimo, że tam Ormianie się osiedlili. Tam też mieszkają Azerowie.
2. A jeżeli Ormianie walczą, aby przejąć Karabach, to jest ich sprawa. Nikt nie napadł na Armenię, aby Rosja miała Armenii pomagać.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
 
Różne zainteresowania.
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło